/ Kwiecień 18, 2018/ Blog, Freestyle - Lifestyle, Inspiracje

Pamiętacie reklamę telewizyjną jednego ze środków czystości, w której śpiewają: „Dzwonek do drzwi, czy mi się śni….”? 🙂 Choć melodia wpada w ucho to przyznam, że nie było mi do śmiechu, kiedy miałam 15 minut na ogarnięcie mieszkania przed nalotem gości. Jest pewne powiedzenie, które bardzo mi się spodobało, niestety nie pamiętam go dokładnie. Brzmi ono mniej więcej tak:

Drogi gościu, jeśli chcesz spotkać się ze mną, porozmawiać i napić się kawy – zapraszam Cię o każdej porze dnia. Jeśli jednak chcesz przyjść i sprawdzić jak prowadzę dom i czy mam posprzątane – zapowiedz się wcześniej, abym mógł się przygotować.

 

Dużo będzie prawdy w tym, co przeczytacie poniżej, bo czasem zdarzają się nam takie „gorące” momenty. Mimo wszystko, potraktujcie ten tekst jako humorystyczny i nie miejcie nas za brudasów! 😉

Goście są u nas mile widziani, szczególnie jeśli się zapowiedzą 😉

Staram się pamiętać o przytoczonych słowach i nie spinać się nadto, kiedy ktoś w ostatniej chwili informuje mnie, że jest w drodze. Nasze drzwi są zawsze szeroko otwarte dla gości, chętnie ich przyjmujemy, częstujemy oraz, jeśli jest potrzeba, nocujemy. Nasi goście ze względu na odległość zaglądają dość rzadko, jesteśmy wręcz „stęsknieni” za odwiedzającymi. Mimo wszystko nie lubimy dostawać telefonu godzinę przed spotkaniem, z informacją „Jesteśmy drodze, nie mówiliśmy wcześniej, bo byście się przygotowywali. Nie chcieliśmy, żebyście robili sobie kłopot”. No to właśnie teraz powstał kłopot :D. Nie chcę i nie lubię przyjmować gości do mieszkania w kompletnym nieładzie, nie lubię się wstydzić za bałagan. Perfekcyjna Pani Domu powiedziałaby: to utrzymuj cały czas porządek i nie będzie wstydu. No ale bądźmy szczerzy, kto cały czas ma posprzątane, niech pierwszy rzuci kamień! 😉

Dziś wyjątkowo nie posprzątaliśmy

Tak się złożyło, że wczoraj nie sprzątaliśmy, bo byliśmy w rozjazdach, bo robiliśmy duże zakupy, bo odpoczywaliśmy lub najzwyczajniej nam się nie chciało. Kupa prania leży na desce i czeka na wyprasowanie, obok stoi suszarka z praniem, w zmywarce czekają na rozładowanie naczynia, a na blacie stoją już kolejne w kolejce do umycia. Znacie to? Nie ma co się oszukiwać, czasem każdy ma zaległości. Aha, no i jeszcze warto wspomnieć o tysiącu porozrzucanych zabawek na podłodze. W normalnych warunkach sprzątanie zajęłoby co najmniej 3h, ale jak zrobić to w podbramkowej sytuacji, kiedy goście już jedną nogą są w naszym mieszkaniu? Oto kilka naszych trików, które stosujemy kiedy nas goni czas, a chałupa w nieładzie.

Układanie zabawek

Wrażenie największego bałaganu wg mnie sprawiają porozrzucane zabawki (pozdrawiam Cię Niunio, mamusia całuje :*). Nasz maluch z reguły nie bawi się swoimi zabawkami, lecz roznosi je po całym domu. Oprócz tego, roznosi również inne rzeczy: plastikowe naczynia, sztućce, puste butelki, gazety. Są wszędzie: w kuchni, sypialni, w korytarzu, a nawet w łazience (także pod prysznicem). Mając ograniczony czas na sprzątanie biorę dużą miskę lub worek foliowy i wszystko, po kolei jak leci zbieram. Następnie sruuu na tzw. hałdę czyli górę zabawek, która znajduje się w kąciku zabaw (btw. „kącik zabaw” zajmuje 1/2 salonu, więc chyba trafniejszą nazwą byłby „kąt zabaw”). Ewentualnie sruuu wszystko z miski do basenu z kulkami. Na spokojnie staram się segregować klocki, puzzle, piłeczki itp., ale w takiej sytuacji wszystko należy do tej samej kategorii: rupiecie Małego. Ok, wizualnie podłoga jakaś taka skromniejsza. Lecimy dalej.

Pranie i prasowanie

Ponieważ piorę ubrania codziennie lub co drugi dzień to suszarka na pranie jest stałym elementem wystroju naszego salonu. Prasujemy wtedy, kiedy uzbiera nam się ładna kupka. I tu w zależności od tego ile mamy czasu, albo ściągam pranie z suszarki, a suszarkę chowam do szafy, albo cały zestaw czyli pranie na suszarce po prostu wynoszę do sypialni i zamykam drzwi. Wiem, że to kiepsko brzmi, ale co tu Panie zrobić, jak za 20 minut wizytacja ;-). W sypialni mamy dużą szafę, a w niej została chyba jeszcze jedna wolna półka, na którą mogę wrzucić stertę rzeczy zdjętych z suszarki. Szafę zamykam, a za jej drzwiami ginie cały bałagan. Podobnie z deską do prasowania i ciuchami oczekującymi na prasowanie. One również trafiają do „czyśćca” na te parę godzin pobytu gości.

Newralgiczne miejsca w domu, które rzucają się w oczy

Kiedy już uskromnię wizualnie podłogę i zbędne rzeczy, rozglądam się po mieszkaniu i szukam tych punktów, które rzucają się w oczy.

  • Na pierwszy ogień idzie szafka przy wejściu. Są na niej porozrzucane klucze męża, jakieś listy do przeglądnięcia, paragony, ulotki. Paragony chowam do słoika (jeśli nie wiecie dlaczego, przeczytajcie ten artykuł [Jak oszczędzać pieniądze] oraz ten [Nasze wydatki – MARZEC 2018]), klucze wrzucam do przeznaczonego dla nich koszyczka, listy do szafki sru, ulotki do kosza. Miejsce pierwszego kontaktu oczu gości z naszym mieszkaniem ogarnięte!
  • Dalej jest stół gościnny. Jeśli cokolwiek na nim stoi, wynoszę do kuchni. Sprawdzam czystość obrusa/podkładek. Jeśli potrzeba, to wycieram gąbką podkładki, okruchy strzepuję na podłogę i wołam kury. Stawiam kwiatka i miskę ze słodyczami i już jakoś przyjemniej.
  • Stolik kawowy, tam wystarczy położyć bieżnik i świeczkę i estetyka podnosi się o 100%. Na co dzień na ławie kawowej nie stoi nic, ponieważ naszemu synkowi przeszkadzają wszelkie ozdoby w tym miejscu. Od wielkiego dzwonu (czyt. wizyty gości) staram się, aby na tym jednym z najbardziej reprezentacyjnych miejsc w mieszkaniu było ładnie. Najlepszym rozwiązaniem jest postawienie tam jakiejś ładnej ozdoby. W okresie świątecznym nie ma problemu z wyborem, stroiki świetnie sprawdzą się w tym miejscu. A co latem, kiedy do świąt jeszcze daleko? Jak juz napisałam wyżej… ozdobna świeczka jest zawsze dobrym wyborem!

 

  • Kanapa – ponieważ wynajmujemy mieszkanie, nasza aktualna kanapa nie należy do najpiękniejszych, a przynajmniej mnie się nie podoba. Bez względu na to, czy spodziewamy się gości czy nie, staram się nakrywać ją narzutą lub kocem. Nakrywam ją nie tylko dlatego, że mi się nie podoba, ale jeszcze z pewnego powodu (sprawdź dlaczego w tym wpisie [Błędy w urządzaniu mieszkania: zbyt ciemne wnętrze]). Teraz, przed wizytą gości układam starannie narzutę oraz ustawiam poduszki na kanapie w szeregu. Tak niewiele, a poprawia prezencję salonu!
  • Szafka przy umywalce i lustro w łazience to elementy, które bardzo łatwo zachlapać i już dzień po generalnych porządkach wyglądają na zabrudzone. Osady z mydła, pasty do zębów i wody robią niezbyt ładne, białe plamy. Na szybko najłatwiej wycieram je wilgotnymi chusteczkami. Jeśli posiadasz takie specjalne do mebli lub łazienki – świetnie! Ja używam chusteczek nawilżanych dla niemowląt (kolejny plus bycia rodzicem małego dziecka, chusteczek zawsze pod dostatkiem). Dodatkowo jednym sprawnym ruchem, przesuwam pod lustro wszystkie słoiczki czy tubki z kosmetykami, które wyszły z szeregu.
  • Jeśli jakieś pranie jest w łazience na widoku, wrzucam do kosza. Swoją drogą, dlaczego było na zewnątrz, a nie w koszu na pranie? Mężu, wiesz coś na ten temat? ;-).
  • Bałaganowi w kuchni daję fory. Kuchnia to miejsce, gdzie się gotuje, przygotowuje poczęstunek dla gości, znosi brudne naczynia nawet w trakcie gościny. Dlatego w tym miejscu pozwalamy sobie na mały rozgardiasz i mam nadzieję, że umknie to czujnym oczom wizytujących. Poza tym, zamiast sprzątać kuchnię na bieżąco podczas spotkania, chyba lepiej spędzić ten czas z gośćmi. Oczywiście większy bałagan jeszcze przed wejściem gości „chowamy” do zmywarki ;-).
  • Jeszcze tylko ogarnąć z grubsza podłogę i sprzątanie wersji instant można uznać za skończone. Wszelkie paproszki, które leżą na podłodze, m.in. te, które przed chwilą zgarnęłam z obrusa trzeba jakoś usunąć. Niestety albo stety, nie mamy wspomnianych kur, dlatego trzeba je odkurzyć lub zamieść. Wybieram zamiatanie, bo jest szybsze i mniej hałaśliwe. Wyciąganie odkurzacza z szafy, rozwijanie kabla to kolejna minuta czy dwie na moją niekorzyść. Dodatkowo, jeśli goście wdepnęli w gaz i przybyli 5 minut szybciej mogą stać już pod drzwiami i słyszą, że na ostatni moment odkurzamy. Natomiast my odkurzamy i nie słyszymy, ze pukają. Miotła to bezpieczniejsza opcja w tym przypadku.

Co i kto może Ci się przydać podczas szybkiego sprzątania

Po pierwsze mąż. W czasie, kiedy my biegamy w popłochu to ze ścierką, a to z miotłą, mąż może zająć się dzieckiem lub wyskoczyć do Żabki po jakieś ciasteczka. Mój zazwyczaj nie musi schodzić do sklepu, bo mamy w domu taka szufladę z zapasem słodyczy na czarną godzinę. Mąż może także być pomocnikiem we wszystkich w/w czynnościach. Oczywiście po wydaniu przez żonę odpowiednich dyspozycji. 😉 Jeśli goście pojawią się 5 minut przed czasem, możesz wykorzystać go jako zabawiacza dla nich, podczas kiedy Ty będziesz dopinać w kuchni poczęstunek lub ogarniać sama siebie.

Pokój z drzwiami, za którymi można wszystko co brzydkie schować. Suszarka z praniem, deska do prasowania, suche kwiatki, sterta kurtek z wieszaka (łącznie z zimowymi, które wiszą tam już trochę zbyt długo) i wiele innych rzeczy można schować np. w sypialni, do której kulturalny gość sam z siebie nie powinien zaglądać. Warto jednak ubezpieczyć się na to, że jednak ktoś tam zaglądnie i nakryć wszystko w miarę możliwości kołdrą ;-).

Gotowy, czekający w szafie czysty i wyprasowany obrus/bieżnik. Wystarczy wyciągnąć na stół i już jakby ładniej w otoczeniu. Podobnie warto mieć przygotowaną miską lub paterę ze słodyczami, którą wystarczy tylko wystawić z szafy na stół. Zaoszczędzimy kilka minut szykowania przekąsek do kawy.

O czym jeszcze warto pamiętać zanim odwiedzą nas goście?

Przed wizytą gości warto też odpalić zapachowe świeczki (cudowne zapachy oferuje m.in. Yankee Candle), aby w domu czuć było przyjemny zapach. Pomyśl o tym szczególnie jeśli mieszkasz w starej kamienicy lub wcześniej smażyłaś np. ryby na obiad. Płomień ognia „pochłonie” unoszące się w powietrzu cząsteczki przykrych zapachów, a rozgrzany wosk nada piękną woń Twoim wnętrzom.

Jeśli czas pozwoli na zmycie podłóg użyj płynu do mycia o pięknym zapachu np. z linii kosmetyków do domu Perfect House – cudownie pachną! Co warto podkreślić – JEŚLI CZAS POZWOLI – nie zmywaj podłóg na ostatnią minutę i broń Boże nie każ gościom chwilę poczekać przed wejściem, aż podłogi przeschną ;-).

No i wisienka na torcie, chyba jedna z ważniejszych spraw do załatwienia: WYWIETRZ mieszkanie. Bardzo nieprzyjemnie jest wchodzić do czyjegoś mieszkania, w którym panuje zaduch w najlepszym przypadku, a smród w najgorszym. Świeże powietrze to podstawa milej atmosfery, nie każ gościom kisić się w mieszkaniu, lub co gorsza, „inhalować” się np. dymem papierosowym albo zapachem spalonych kotletów. Bo przecież jak na Perfekcyjną Panią Domu przystało, zadbałaś pewnie też o konkretny posiłek dla swoich gości i w „międzyczasie” smażyłaś schabowe.

A Wy? Jakie macie patenty na to jak szybko posprzątać mieszkanie zanim odwiedzą Was niespodziewani goście?

Spodobał Ci się post?

Leave a Comment

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

You may use these HTML tags and attributes: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>
*
*