/ Maj 17, 2018/ Blog, Freestyle - Lifestyle, Inspiracje

Jak zapowiadaliśmy we wpisie Nasze wydatki – Kwiecień 2018  wprowadzamy do naszego życia planowanie posiłków. O zaletach przygotowywania tygodniowej rozpiski dań (głównie obiadów) napiszę Wam poniżej, ale tym co mnie najbardziej popchnęło do podjęcia tego wyzwania jest codzienne wymyślanie „co na obiad„. Jak dla mnie – najgorszy obowiązek domowy ;-). Znacie to prawda? Pytacie domowników na co mają ochotę, a w odpowiedzi słyszycie: „obojętnie” albo „nie wiem”… No to pomogli ;-). A na Was leży ciężar wymyślania dań… bo gotowanie to już czysta przyjemność. Dlatego, aby odciążyć się od tej codziennej ciężkiej umysłowej pracy, chciałabym robić to raz w tygodniu i mieć fajrant. A najlepiej jeśli uda się zaplanować takie posiłki, które można ugotować na 2-3 dni 😀

Planowanie posiłków – jakie zalety za sobą niesie?

Po pierwsze – CZAS

Każdego dnia tracę na wymyślanie/szukanie pomysłu kilkanaście minut (daj Boże tylko tyle), więc tygodniowo będzie to już około 2h. Pomyślmy teraz, co mogłabym zrobić z „dodatkowymi” dwiema godzinami w tygodniu….mmm spacer, książka, film, a może po prostu drzemka? Cudownie! A Wy na co przeznaczyłybyście gratisowe 2 godziny w tygodniu? Dodatkowo posiłki można zaplanować tak, że tylko raz przygotowuje się określony produkt do kilku dań. Albo można przerobić to, co zostało z poprzedniego dnia na nowe danie. Przykład? „Wczorajsze” ziemniaki na kopytka albo znany już wszystkim sposób przerabiania rosołu na pomidorową ;-).

Po drugie – PIENIĄDZE

Planując posiłki z tygodniowym wyprzedzeniem, planujemy również zakupy. Pierwszym plusem jest to, że wszystko czego będziemy potrzebować do gotowania spisujemy na kartce. A jak wszyscy wiemy, zakupy z gotową listą są zawsze korzystniejsze dla naszego portfela niż te spontaniczne. Drugą zaletą jest fakt, że zakupy robimy raz, a porządnie (jedne duże zakupy raz w tygodniu). Niwelujemy tym samym konieczność codziennych mniejszych zakupów, podczas których prawie zawsze dokupimy coś, czego nie było w planach. Jak „ugryźć” planowanie posiłków od strony finansowej dowiecie się tu: Jadłospis tygodniowy sposobem na oszczędzanie. Z wpisu dowiecie się m.in. jak zaplanować wydatki na jedzenie oraz co robić, by zmieścić się w założonym budżecie.

Po trzecie – UROZMAICENIE

Znacie powiedzenie „Żeby życie miało smaczek…”? No to w tym przypadku pasuje idealnie! Dzięki temu, że planujemy posiłki, od razu widzimy (oczyma wyobraźni) co będzie na talerzu. Czego będzie za dużo, a co nie pojawi się wcale. I już z góry możemy zmodyfikować menu tak, aby wszystko, co zdrowe pojawiło się na naszym talerzu chociaż raz czy dwa razy w tygodniu. Bez konkretnego jadłospisu często gotujemy na ostatnia chwilę. Wybieramy wtedy potrawy przede wszystkim szybkie, ale czy zdrowe? Makaron, frytki, mrożonki, dania instant? Bez komentarza…

Po czwarte – DODATKOWE KORZYŚCI

Oprócz tych wymienionych powyżej, planowanie posiłków ma jeszcze kilka innych plusów. Należą do nich m.in. ograniczenie marnowania jedzenia (z resztek można ugotować naprawdę coś pysznego!), mniejsze koszty jedzenia na mieście (wiedząc, że masz coś w lodówce, co wystarczy tylko odgrzać pokusa jedzenia na mieście jest mniejsza…albo przynajmniej wyrzuty sumienia większe ;-)), możliwość wypróbowania raz na jakiś czas zupełnie nowej potrawy czy ugotowania potrawy z dzieciństwa.

Jak zabrać się za planowanie posiłków?

  • Jedz to, co lubisz!

Tutaj nie jestem ekspertem, bo sama dopiero zaczynam. Postaram się więc w oparciu o artykuły osób, które już ogarnęły temat wyciągnąć kwintesencję sprawy ;-). Zatem „eksperci donoszą”, że dobrze jest wypisać sobie w pierwszej kolejności wszystkie potrawy, które lubimy jeść. Jeśli chociaż część z nich można przypisać do kategorii „zdrowe jedzenie”, to jak najbardziej należy je wpisać do naszego tygodniowego jadłospisu.

  • Nie przemęczaj się i nie rób 2 razy

Sprawdźmy czy wśród potraw, które chcielibyśmy w tym tygodniu przygotować są wspólne składniki. Dobrze jest przygotować większą ilość któregoś ze składników za pierwszym razem, aby później móc go wyjąć tylko z lodówki/zamrażalnika w postaci gotowej do użycia (oczywiście zaraz po rozmrożeniu ;-)). Okej, powiecie, że nie wszystko „wczorajsze” nadaje się na drugi dzień do jedzenia lub też nie smakuje równie dobrze. Można np. przygotować więcej sosu czosnkowego i nadmiar zakręcić w słoiku na jutro albo wiedząc, że kolejnego dnia będę potrzebować marchew czy pietruszkę, nic nie stoi na przeszkodzie, by obrać większą ilość za jednym razem. Nic przecież jej się nie stanie przez 1 czy 2 dni w lodówce.

  • Jutro nie będę miała czasu gotować, co zaplanować?

Jeżeli wiemy, że któregoś dnia wrócimy później, to lepiej nie planować potraw czasochłonnych i trudnych do wykonania. Na takie wieczorne obiadokolacje można wpisać np. szybką w przygotowaniu sałatkę ze świeżych warzyw i kurczaka (składniki oczywiście można przygotować sobie dzień wcześniej, podsmażyć mięso, pokroić warzywa itp. a w dniu podania tylko wymieszać i doprawić). Oprócz tego, że takie danie jest niezbyt pracochłonne to jeszcze lekkostrawne. No i zawiera dużo warzyw, zatem jest bardzo zdrowe. Widzicie? Same korzyści.

Kontynuacja poprzedniego punktu niech będzie propozycja dań jednogarnkowych. Takie dania zazwyczaj gotujemy w większych ilościach, spokojnie wystarczających na 2 dni. Dlatego po późniejszym powrocie z pracy, idealnie będzie wyjąć je z lodówki i tylko odgrzać. Zaletą dań z jednego garnka jest możliwość „przemycenia” produktów, które nie każdy chętnie je. Mam na myśli tutaj dzieciaki, niechętnie jedzące na warzywa.

  • Nie wyrzucaj resztek

Opracowując plan tygodniowy zajrzyjmy najpierw do lodówki i do szafek/spiżarni, aby sprawdzić co już mamy w zasobach domowych. Pomyślmy, co i jak połączyć, by powstały pyszne dania. Często zostaje nam sporo resztek np. pół puszki fasoli, groszku czy kukurydzy, 3/4 kostki sera feta itd. Z tych produktów można zrobić np. zawijane tortille w greckim stylu. Wystarczy dokupić sałatę, ogórka, mięso i jogurt do sosu. Placki oczywiście robimy sami! Jeśli porównacie cenę opakowania placków (5 sztuk), która może wydawać się niezbyt wysoka, z kosztem przygotowania takich placków w domu (mąka, sól, olej woda) to łatwo zauważycie, że za 5 złotych możecie zrobić w domu 5 razy więcej ;-).

Nie wyrzucaj resztek, bo można z nich zrobić wiele pysznych rzeczy. Z owoców, no powiedzmy „średniej jakości” zrób koktajl lub dodaj je do ciasta. Włoszczyznę z rosołu dodaj do pasztetu (pycha!), a nieświeże pieczywo, o ile nie jest już zielone 😉 zetrzyj na bułkę tartą lub namocz i dodaj do kotletów mielonych. Z ziemniaków zrób kopytka lub inne kluski, a z makaronu, który ugotujesz w nadmiarze zrób zapiekankę! Jak to mówią…your imagination is your limit! 🙂

Nasze jadłospisy

Nasze planowanie posiłków zacznę od weekendu, kiedy to rozpiszę jakie danie kiedy będziemy jeść. W weekend zrobimy też duże zakupy na cały tydzień. Dodatkowym wyzwaniem jest zaplanowanie takich dań, które mogę mężowi zapakować „na wynos”. Jak wiecie mój pracuś o godzinie 15 zmienia się z urzędnika w majstra budowlanego, bo zaraz po pracy śmiga wykańczać mieszkanie. Oprócz kanapek, zabiera do pracy obiad, który zjada na koniec dnia (czyli między 14 a 15, aby mieć dużo siły do pracy na budowie :D. Dzisiaj do pracy dostał kanapkę, 2 „tortille” z resztek (wczorajsze naleśniki z fetą, łososiem i warzywami), a na obiad pieczone bez tłuszczu kotlety z mięsa indyka z papryką i szczypiorkiem, młode marchewki, ziemniaki oraz buraki zasmażane z cebulką. Hmmm kiedy on ma czas pracować? 😛

Spodobał Ci się post?

Leave a Comment

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

You may use these HTML tags and attributes: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>
*
*