/ Październik 13, 2017/ Doradcy finansowi, FINANSE, KREDYT

Kolejna część spotkań z doradcą kredytowym

Mamy dla Was kolejną cześć relacji ze spotkań z doradcą kredytowym, a właściwie z doradcami, ponieważ postanowiliśmy połączyć dwa spotkania w jednym poście. Dlaczego? Zaraz się o tym dowiecie. Spotkaliśmy się z panami z dwóch, chyba najpopularniejszych firm doradczych w Polsce.

Co podnosi zdolność kredytową?

Tak jak w firmie nr 1 (tutaj link to artykułu), został zebrany z nami wywiad nt. zarobków, sytuacji finansowej, oczekiwań itd. Ponadto firmie nr 2 pan zapytał także o dodatkowe premie męża, jak np. trzynastki, wczasy pod gruszą itp. Takie dodatki również mogą wpłynąć na zdolność kredytową, jeśli np. w ostatnich 3 miesiącach wybraliśmy należną nam „gruszę”. Trzynastka rozkłada się na 12 miesięcy, mimo wszystko zawsze podnosi średnią dochodu o kilkaset zł. Jak możecie się domyślać wieść o tym, że takie „dodatki” możemy podłączyć pod dochód napełniła nas nadzieją, że zdolność będzie większa. To na plus dla firmy nr 2. Jakie było nasze zdziwienie kiedy w firmie nr 2 wyliczono nam zdolność kredytową niższą, niż w poprzedniej, mimo wpisania większej kwoty dochodu! Trochę zrzędły nam minki. Firma nr 3 przeliczyła nam zdolność pośrednią, tzn. niższą od firmy nr 1, ale wyższą od 2. I jak tu być mądrym? 😉

Podejście doradcy kredytowego do MdM

Widząc, że pan doradca (nr 2) sam z siebie nie wyszedł z propozycją przystąpienia do projektu Mieszkanie dla Młodych, sami o to zapytaliśmy. Nie wykazał zbytniego entuzjazmu, zdawkowo w 3-4 zdaniach opowiedział co i jak. Gdybyśmy wcześniej nie zaczerpnęli sporej dawki informacji w poprzedniej firmie, nie za bardzo rozumielibyśmy co do nas mówi. Pan wyszedł chyba z założenia, że jak on wiemy wszystko o MdM i nie trzeba nam tego tłumaczyć ;). Takie samo było podejście pracownika firmy nr 3, tzn. sam nie wyszedł z inicjatywą MdM, temat rozwinął dopiero po naszym pytaniu, ale także dość zdawkowo. I tu rysuje się odpowiedź na pytanie, dlaczego połączyliśmy konsultacje z firmami 2  i 3 w jednym poście. Ich podejście i zaangażowanie wypadło dość blado, dlatego „upchnęliśmy” ich do jednego posta, żeby się nie powtarzać.

Wczucie się w sytuację klienta

Szukanie wszystkich możliwych rozwiązań to raczej nie bajka doradcy, na którego trafiliśmy w firmie nr 2. Zasypał nas jednak informacjami nt. wielkich kosztów wykończenia, umeblowania, utrzymania mieszkania oraz wykupu miejsca garażowego. Doradził jednak kilkakrotnie, że jeśli istnieje możliwość to powinniśmy zwrócić się o zapomogę finansową do swoich rodziców, haha. Śmiech przez łzy 😉 Pracownik firmy nr 3 nie odstraszał nas wymienianiem wszystkich kosztów, w łagodniejszy sposób okazał nam co o nas sądzi, czyli „czego wy chcecie, z czym do ludu?” 😉 Jego łagodność cechowała się po prostu milczeniem i okazywaniem niezbyt dużego zainteresowania rozmową. Zainteresowany to on był, ale klikaniem w komputerze. Poza tym, że on nie był zbyt gadatliwy, to w ogóle w całym biurze było jakoś cicho i pusto, jakoś tak nieswojo.

Nasze odczucia po rozmowach z doradcą firmy nr 2 i nr 3

W naszej opinii pan, gdy tylko wyczuł, że nie należymy do 100 najbogatszych Polaków to odpuścił sobie zaangażowanie w doradztwo. Swoja drogą, gdybyśmy należeli do najbogatszych, nie szlibyśmy po kredyt ;). Przygotowanie pana  nr 2 do pracy pozostawiało trochę do życzenia (brak własnego laptopa, po wyliczenia zdolności wychodził do sekretarki), ale tu możemy go usprawiedliwić, wspomniał że właśnie wrócił z urlopu, mógł być jeszcze rozleniwiony ;). Natomiast pan nr 3 z tego co pamiętam, pojawił się spóźniony. Chcielibyśmy wyjść z tych biur i nie czuć się „olani”, ale niestety mały niesmak pozostał. Oczywiście nie liczyliśmy na cuda, że dadzą nam 500 tys. zł z pocałowaniem rączki, ale jednak mogli się choć trochę bardziej postarać chociażby w zwykłej obsłudze klienta. Spotkania trwały może 15-20 minut. Na odchodne pan nr 2 zaproponował doradztwo w zakładaniu konta oszczędnościowego dla dziecka. Super! 😀 Pewnie musielibyśmy udać się do dziadków z prośbą, aby wpłacali małemu co miesiąc jakiś grosik z renty 🙂

Wyszliśmy z biura troszkę zbici z tropu i zniechęceni, ale mimo wszystko postanowiliśmy nie schodzić z obranej drogi. A jako przewodnika wybraliśmy pana z firmy nr 1. Jesteście ciekawi jaka to firma?

Spodobał Ci się post?

Leave a Comment

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

You may use these HTML tags and attributes: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>
*
*