/ Październik 9, 2017/ Doradcy finansowi, FINANSE, KREDYT, Początek poszukiwań

Cześć!

Dzisiaj opiszę Wam jak wyglądało nasze pierwsze spotkanie z doradcą kredytowym. Pozwolę sobie póki co zatrzymać w tajemnicy nazwę firmy doradczej nr 1, dopóki nie omówię wszystkich trzech firm, z  którymi mogliśmy porozmawiać.

Jak doszło do spotkania?

Przeglądałam oferty mieszkań na stronie RynekPierwotny.pl i aby móc poznać szczegóły np. cenę konkretnego mieszkania należało podać swój e-mail i nr telefonu. Po takim wstępnym, krótkim rozeznaniu i podaniu swoich namiarów, rozdzwoniły się telefony. Firmy doradcze, jak widać, bardzo zabiegają o klienta [edit: smsy i maile z ofertami dostaję do dziś, a jesteśmy już po podpisaniu wszystkich dokumentów i przyznaniu dopłaty MdM]. Tym sposobem umówiłam się na spotkanie z 2 firmami, z trzecią skontaktowałam się przez stronę internetową, ale również oddzwonili, by się umówić na konkretny termin. Podczas każdej rozmowy telefonicznej konsultanci zadają kilka podstawowych pytań nt. naszych oczekiwań względem kredytu i mieszkania, aby móc mniej więcej rozeznać się w sytuacji.

Pierwsze spotkanie z firmą nr 1.

Pan zapytał o podstawy jak np. ilość osób w rodzinie, wiek, dochód netto, czego i gdzie szukamy, czy już kiedyś konsultowaliśmy kupno mieszkania z jakimś doradcą itp. Bardzo szybko zaproponował nam skorzystanie z projektu MdM. Myśleliśmy, że nie mamy już większych szans na złapanie tej okazji, ale pan wszystko bardzo wnikliwie wytłumaczył, uświadomił nas, że mamy szanse na MdM. Omówił  szczegółowo każdy krok w drodze kredyt → mieszkanie z wykorzystaniem środków z MdM.

Czego ciekawego się dowiedzieliśmy?

Oprócz wstępnej informacji na temat naszej zdolności kredytowej dowiedzieliśmy się m.in. że dopłatę z MdM-u możemy wykorzystać jako wkład własny. Na tę chwilę nie dysponujemy pokaźnymi oszczędnościami, dlatego nasz wkład własny byłby niewielki tzn. niewystarczający. MdM ratuje w tym momencie sytuację.
Podał także propozycję jak fajnie powiązać zaliczkę u dewelopera z późniejszą opłatą za miejsce postojowe.  Powiedział nam też o wszystkich kosztach okołokredytowych jak np. opłaty u notariusza. Nie mówi się o tym głośno i ludzie nie zdają sobie z tego sprawy, ale z tych opłat także uzbiera się niezła sumka „na start” ;).

Czas trwania spotkania i atmosfera

Nasza rozmowa trwała około godziny. W trakcie jednej godziny dowiedzieliśmy się TYLU rzeczy, że ciężko było potem poukładać to sobie w głowie. Na szczęście dostaliśmy notatki, które doradca na bieżąco sporządzał, omawiając kolejne etapy naszej „przygody” ;). Atmosfera bardzo miła, padło kilka żartów, nie czuliśmy skrępowania w rozmowie na temat, w którym my jesteśmy zieloni, a nasz doradca specem. W dodatku był z nami nasz wtedy 4,5 miesięczny mały biznesmen i nie stanowiło to ani dla pana doradcy, ani dla nas większego problemu, no może oprócz tego, że musiałam wykazać się podzielnością uwagi przez godzinę ;). Na szczęście czego ja nie zakodowałam, to mój mąż już na pewno 🙂

Czy poleciłabym usługi tego biura?

Tak, z czystym sumieniem. Mam nadzieję, że to nie był szczęśliwy traf, że trafiliśmy na tak pomocnego doradcę i wszyscy w tej firmie reprezentują podobny poziom. Pan był zaangażowany, a my czuliśmy się zaopiekowani ;).

W następnym wpisie opowiem, jak odbyło się spotkanie z drugą firmą doradczą.

Pozdrawiam!

Spodobał Ci się post?

2 Comments

  1. Pingback: Spotkanie z doradcą kredytowym cz. II - Idziemy na swoje

  2. Pingback: To już ostatni dzwonek na MdM 2018 - Idziemy na swoje

Leave a Comment

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

You may use these HTML tags and attributes: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>
*
*