/ Styczeń 26, 2018/ Blog, Inspiracje, Nasze mieszkanie

Witam wszystkich…

….którzy z niecierpliwością oczekują moich postów odmieniających życie! Dziś rzucam na tapetę pierwszy post z serii „Ucz się na błędach…”. Pokażemy Wam tutaj nasze aktualne kąty, gdzie zastosowano rozwiązania, które zdecydowanie nie umilają nam życia. Dobra, powiecie „Oesuu dziewczyno, wymyślasz już… Z tym da się żyć, co to w ogóle za problem?”. No i macie rację, da się żyć, ale jeśli mielibyśmy wybór, to zrobilibyśmy to inaczej. To aktualne mieszkanie jest całkiem fajne, dałabym mu siedem punktów w dziesięciopunktowej skali fajności, ale przecież ludzie wolą czytać, że innym jednak nie jest aż tak fajnie ;). Taki bloger co to trochę ponarzeka jak mu ciężko żyć, bo np. lampy ma źle rozmieszczone po pokoju, od razu staje się bliższy sercu „typowemu” Polakowi. 😉 No to lecimy. Na pierwszy ogień idzie coś, co z ogniem się kojarzy, czyli światło. A konkretniej: oświetlenie naszego aktualnego mieszkania, które wynajmujemy.

Oświetlenie sypialni

Celowo zaczęłam od tego pomieszczenia, bo tu akurat nie ma się do czego przyczepić. Pokój od strony wschodu, rano ładnie nasłoneczniony, latem jedynie czasem drażnią promienie słońca dające po oczach. Problemy pierwszego świata ;). Ponieważ wielkością nie grzeszy, wystarczy tu jedna centralnie zawieszona na suficie lampa. Do tego mamy dwie nocne lampki, po obu stronach łóżka. Jedna jest nawet niezwykle atrakcyjną zabawką dla 10-miesięczniaka, bo jej nóżka się wygina i fajnie wtedy trzeszczy, zabawa na 102!

 

Oświetlenie korytarza

Tu podobnie jak w sypialni oświetlenie nam wystarcza. Dwa jasne ledziki z naturalnym światłem zamontowane na środku robią dostateczną robotę. Do tego są jeszcze 2 kinkiety. Jeden przy wejściu nad szafką z butami, drugi nad lustrem. W dzień jest to miejsce najbardziej zacienione, dlatego nie trzymam tam kwiatów, bo półmrok im nie służył. Wieczorem po zapaleniu światła, jest to chyba najwidniejsze miejsce, idealne do rozprasowywania zmarszczek na służbowych koszulach męża.

Oświetlenie łazienki

Tutaj też raczej nie ma nad czym płakać (zaraz powiecie: trzecie pomieszczenie i wszędzie jest ok, to o co Ci właściwie chodzi?). Na suficie led o naturalnej barwie. Do tego jasny kinkiet nad lustrem, który włączam praktycznie zawsze, bo trochę mi za ciemno przy tym samotnym żółtym ledowym świetle. No i ledowe oświetlenie za tronem, nad półeczkami. Tutaj raczej funkcje ozdobne, żeby zrobić wrażenie na gościach. Łazienka jest już w środku stawki, czyli jestem średnio zadowolona, ale nie do końca zadowolona – kobitki! Myślę, że akurat łatwo ten błąd skorygować, montując jaśniejsze światło w centralnie umieszczonej na suficie led-dziurze :D. Bo jak już zasunę drzwi prysznica to trochę mi tam ciemno przy goleniu nóg. Aha i warto dodać, że wchodząc do ubikacji i włączając światło, uruchamiamy żuuuuuuuu wentylator. Nie ma innej opcji, jest światło, musi być wentylator. Nie ważne, że nie idziesz na dwójeczkę lub nie będziesz się prysznicować. Wentylator twój nieodłączny kompan w łazience.

Oświetlenie kuchni

Nie zgadniecie co daje nam światło w tzw. sercu każdego domu, czyli kuchni. Okej, zgadliście – także led. Tym razem trzy ułożone w metrowych odstępach lampki, ponieważ kuchnia jest długa. W dzień jest super, bo jest duże okno na całą ścianę i nie mam zastrzeżeń co do oświetlenia. Sprawa komplikuje się wieczorem, kiedy sama sobie zasłaniam światło dochodzące z opisanych 3 lampek. Jeszcze jakiś rok temu ratowałam się pomocniczymi lampkami pod szafkami, które dawały światło może niezbyt jasne, ale wystarczające, aby nie uciąć sobie palca. Fajne były, choć miały jedną wadę. Aby je włączyć trzeba było pociągnąć za sznureczek, schowany trochę między zlewem a lodówką. Celowo użyłam słowa „były”, bo już kilka miesięcy nie działają. Mężu! Naprawisz czy już raczej nie warto, bo niedługo lecimy na swoje? (EDIT: Mąż czytając wpis, aby wyłapać ewentualne błędy, wstał jak oparzony i pobiegł do kuchni. „No jak to nie działają? Działają! Naprawiłem, ale nie poinformowałem” :D). Jako prewencja przed stratą palców spisuje się jeszcze lampka pod okapem (swoją drogą okap u nas to „mistrzostwo”, ale o tym w innym odcinku :D). Także, okapowa lampko zechciej podziałać jeszcze te 3-4 miesiące, plisss. Aha no i mamy jeszcze światło w lodówce! No i w piekarniku też, więc o co mi chodzi?!

Oświetlenie salonu

Tutaj mi się najmniej zgadza. Owszem, jest światowo, po warszawsku, bo są dwie wiszące na długim kablu lampy nad stołem. Fajne, można sobie nimi pobujać z osobą siedzącą na przeciwko. Można też przydzwonić czołem jak się o nich zapomni. Światło, które dają jest raczej nastrojowe, takie w sam raz do kolacji – żółte, przyćmione dodatkowo szklanym, mlecznym żyrandolem. Ponieważ stół jest blisko okna to w dzień nie byłoby problemem zjeść obiad, trafiając łyżką z talerza do ust. Pod jednym warunkiem, że je się samemu i siedzi się przodem do okna. Jeżeli jemy obiad razem czyli tak jak zawsze, to ja jestem osobą tyłem do okna, która nie dość, że zasłania światło współjedzącemu mężowi to jeszcze sama jem w półmroku. No i wtedy już nawet o  godzinie 14 palimy te dwie dizajnerskie lampy na długim kablu. W salonie mamy jeszcze jedno źródło światła na ścianie – kinkiet nad tv. Ten to w ogóle jest stworzony do robienia nastroju. Bo na pewno nie jasności ;). No i gdyby nie wolnostojąca lampa na nodze to ja nie wiem jak bym tu przezimowała. Ten element oświetlenia robi całą robotę w salonie. Przy niej czytamy, jemy, gramy w planszówki. Jedyną wadą tego rozwiązania jest, że stoi w najdalszym kącie i żeby zrobić sobie jasno, najpierw trzeba przejść w ciemnościach. Czasem trzeba iść tak, by nie odrywać nóg od podłogi, zamiatając klocki leżące po drodze. Wiecie czym grozi nadepnięcie na klocka … 😉

 

Czy wyciągniemy wnioski?

No mam nadzieję, że tak! Oczywiście nie będziemy uciekać przed panującymi trendami, ale z dużo większym „pomyślunkiem” zorganizujemy oświetlenie w naszym mieszkaniu. Nauczeni doświadczeniem z obecnego lokum zadbamy na pewno o kuchnię, a w szczególności blat roboczy. Palce pewnie jeszcze mi się nie raz przydadzą, np. na pierścionki od męża ;).  A tyle rocznic jeszcze przed nami. Jeżeli zdecydujemy się na światło nad stołem jadalnianym lub nad wyspą w kuchni (jeśli będziemy ją mieć) to na pewno nie zrezygnujemy z głównego oświetlenia na środku pokoju. Na pewno dobrze przemyślimy i zorganizujemy światło nad lustrami. NAD, nie obok. Bardzo nie lubię przeglądać, czesać, malować kiedy mam światło z jednej strony twarzy (dlatego zawsze pindruję się na parapecie, aby mieć równomiernie oświetloną twarz, światłem dziennym). Będziemy pamiętać, by w miarę możliwości światło nie robiło nam cienia podczas pracy np. w kuchni czy przy stole, czyli dobiegało z lewej strony (oboje jesteśmy praworęczni). No i włączniki światła zaraz przy wejściu do pomieszczenia, koniecznie! Chociażby po to, by idąc po ciemku do włącznika nie deptać po klockach. Wybierając lampy i żyrandole pokierujemy się także wyglądem. Jest teraz tyle pięknych żyrandoli, że oprócz oświetlania pomieszczeń, pełnią funkcje ozdobne. Są milion razy ciekawsze niż minimalistyczne ledowe dziury w suficie. Jeśli chodzi o salon, no to sami wiecie. Tu się przyjmuje wszystkich gości, księdza po kolędzie i ciotkę z hameryki, tu się jada, tu się polewa, tu musi być jasno! Oczywiście nie zrezygnujemy z nastrojowych mniejszych lampek, które dają ciepłe światło wieczorami, np. podczas seansów filmowych. No i świece, świeczuszki, świeczulki…. to jest coś, czego zabraknąć nie może!

No i garść tego, co nam się podoba

No i na koniec moja perełka, którą znalazłam przy okazji poszukiwania zdjęć lamp i żyrandoli. Jeśli nie taka duża wersja, zwisająca z sufitu, to może chociaż mała nocna lampka będzie u nas stała. Piękne.

A jak z Waszym oświetleniem w domu? Zadowoleni czy jednak coś byście poprawili?

 

Zdjęcia inspiracji w tym poście pochodzą z profilu mlamppl na portalu zszywka.pl.

Lampki nocne

polecane
niedostępny
  • Producent: SPOTLIGHT 
  • Gwint żarówki: -
polecane
niedostępny
  • Producent: SPOT Light 
  • Gwint żarówki: E27 
polecane
od 435 29
  • Producent: Nordlux 
  • Gwint żarówki: -
polecane
od 198 zł
  • Producent: MARKSLOJD 
  • Gwint żarówki: -

Lampy stojące

polecane
od 822 10
  • Producent: EGLO 
  • Gwint żarówki: E27 
polecane
od 339 zł
  • Producent: Philips 
  • Gwint żarówki: -
polecane
od 510 zł
  • Producent: Dekoria 
  • Gwint żarówki: -
polecane
od 1 341 zł
  • Producent: Dekoria 
  • Gwint żarówki: -

Lampy sufitowe

polecane
niedostępny
  • Producent: LampaLampa 
  • Gwint żarówki: -
polecane
niedostępny
  • Producent: -
  • Gwint żarówki: -
polecane
od 2 088 zł
  • Producent: Innermost 
  • Gwint żarówki: -
polecane
od 1 399 zł
  • Producent: Orlicki Design 
  • Gwint żarówki: E14 
Spodobał Ci się post?

3 Comments

  1. My o oświetleniu w ogóle nie pomyśleliśmy, lampy nad stołem nie ma, trochę szkoda. A oświetlenie w kuchni niby ok, lampy pięknie wyglądają ale światła za dużo nie dają, dobrze że mamy ledy pod szafkami i duże okno. Reszta pomieszczeń ok, więc warto pomyśleć o tym wcześniej. Natomiast odpowiadając na pytanie z poprzedniego postu to kuchnię robiliśmy z projektantem, którego dość długo szukaliśmy.I żadna ze mnie pani😃😜

    1. Właśnie to jest największy orzech do zgryzienia, aby ładnie wyglądało i było funkcjonalne 🙂 Na szczęście na rynku coraz więcej takich produktów, spełniających oba wymogi….problemem zostaje jedynie zdecydować się na jeden spośród wielu 😀
      Co do kuchni z projektantem, chciałoby się, oj chciało…. ale tniemy koszty 😉 i jak najwięcej rzeczy będziemy robić sami. Na razie jesteśmy na etapie projektowania kuchni własnoręcznie w programach 3D i muszę przyznać, że jeden projekt autorstwa mojego męża przeszedł moją wstępną akceptację, także jest nadzieja 😀 😀
      Pozdrawiamy!

  2. Pingback: Ciemne wnętrze - jak je rozjaśnić? Inspiracje jak urządzić wnętrze.

Leave a Comment

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

You may use these HTML tags and attributes: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>
*
*